Ile liczą sobie laweciarze?
Sprawdziliśmy, ile kosztuje przewiezienie samochodu lawetą. Zadzwoniliśmy do kilkunastu firm, które zajmują się tego typu usługami. Podaliśmy przykładową trasę, z Dortmundu do Leszna, i przykładowy, średniej klasy samochód. Ceny z jesienie 2006 roku.
Okazuje się, że nie wszystkie firmy, które świadczą usługi lawetą są zainteresowane takim zleceniem. Niektórzy po prostu przewożą minimum trzy, cztery samochody. Transport jednego ich nie interesuje.
Jeszcze inni, szczególnie ci, którzy działają stosunkowo daleko od Leszna uczciwie zaproponowali, abyśmy znaleźli kogoś w Lesznie, bo będzie taniej. Musieliby bowiem policzyć również za dojazd do Leszna i z powrotem.
Ostatecznie kilka firm podało cenę za przewiezienie samochodu. Stawki wahają się od 1 do 1,5 zł za kilometr. Oczywiście trzeba liczyć całą trasę - tam i z powrotem. Niestety, nie wszyscy oferują ubezpieczenie przewożonego samochodu. - Jeszcze nigdy auto mi z lawety nie spadło - zapewniał jeden z laweciarzy. Zapytany kto poniesie koszty gdyby jednak coś się stało odpowiedział, że ten co wiezie samochód. Czy można jednak wierzyć w takie słowne zapewnienia?
Ci, którzy zapewniają ubezpieczenie znaleźli się w górnym przedziale cenowym. - Zawsze wykonuję zdjęciową dokumentację samochodu zanim ruszę w trasę - przekonywał jeden z przewoźników. Oferuje jednak wysoką cenę, właśnie 1,5 zł za kilometr. Na "naszej" trasie (1600 km) wyszłoby 2400 złotych.
Zaskakująco tani okazał się nasz ostatni rozmówca. Za trasę zażądał od 1200 do 1400 złotych, w zależności od terminu. Zapewnił, że samochód będzie ubezpieczony. To wychodzi poniżej złotówki za kilometr. To była najlepsza oferta.
Decydując się na przewiezienie samochodu lawetą nie warto brać pierwszej oferty z brzegu. Jak widać rozpiętość cenowa jest dosyć spora. Najlepiej szukać transportu we własnym mieście lub w okolicach. Wyjdzie taniej, a w razie reklamacji wiadomo gdzie się zwrócić.
Kolejną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę to ubezpieczenie naszego auta podczas podróży. Jeżeli tego nie ma, najlepiej wymóc na laweciarzu jakąś umowę, że w razie szkody to on pokryje nasze ewentualne straty. Nie ma co wierzyć w zapewnienia, że komuś auto jeszcze nigdy nie spadło. Co będzie jeśli ten pierwszy raz wypadnie akurat na nas?